może spodziewałem się czegoś o wiele lepszego, może to efekt zbrodni popełnionej przez reżysera na scenariuszu (czy oryginalnej powieści) może gwałt producenta na pracy reżysera… raczej to pierwsze, historia jako taka; więzień polityczny, jego strażnik, rewolucja po której jest jeszcze gorzej. daje się obronić, może być tam coś więcej… w filmie nie ma. to tak jak bym oglądał “goodbay bafana” połączone z “1984″, “folwarkiem zwierzęcym” i cienkim bez refleksyjnym moralizatorstwem… to samo było już mówione tyle razy i na tyle sposobów można by to powiedzieć… ten zdecydowanie się nie sprawdził, szkoda.
co ciekawe technicznie nie jest źle, wszystko wykonane na poprawnym poziomie, aż szkoda tej pracy (chociaż co najmniej jednej sceny nie jestem w stanie umieścić w kontinuum filmu – po prostu za cholerę mi nie pasuje, ale nie chce mi się go po raz drugi oglądać żeby to potwierdzić.)
ogólnie mam wrażenie że albo budżet przerósł reżysera albo ten powinien zleźć coś innego do roboty
skojarzenia:
1984, folwark zwierzęcy, goodbay bafana